Karen dzwoniła jeszcze przez kilka dni. R
ano, po południu, czasem późno w nocy. Nie odbieraliśmy. Nie chciałem słuchać płaczu, wymówek ani żadnej wersji prawdy, którą była gotowa mi przedstawić.
Ale cisza też nie była łatwa. A teraz, gdy sprawa DNA dobiegła końca, pojawił się prawdziwy problem: nasze małżeństwo.
Nie tylko Karen mnie zraniła. Ben też poprosił o test.
Nie postawił się jej. Nie powiedział: „Nie, mamo, nie bądź śmieszna”. To bolało najbardziej.
Ale czuł się z tym okropnie. Przeprosił więcej razy, niż potrafię zliczyć, nie w pośpiechu ani z poczuciem winy, ale jakby naprawdę miał to na myśli.
„Nie wiem, co sobie myślałem” – powiedział pewnej nocy. „Po prostu… nie chciałem się z nią kłócić. Nie chciałem w to wierzyć”
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.